Familijne malowanie

5.02.13r. Wilgotne, zimowe piątkowe popołudnie lecz mimo niesprzyjającej pogody, by wychodzić z domu w zapadający zmierzch cała sala klubowa PTTK-a zapełniła się turystycznymi rodzinkami.
Dawno nie było tu słychać tak radosnego i całkowicie nieoficjalnego hałasu, gdyż tupot małych nóżek wprawił również w radosne trzeszczenie wiekowy drewniany parkiet. Miałam wrażenie, że poważne miny poważnych twarzy z portretów spoglądających z góry na salę wpadły w poważne zdumienie na widok niespodziewanych małych gości. Dzieciom podobała się nasza regionalna i pełna statecznej powagi sala pttk-owska. Nie obyło się bez pytań o owych panów na fotografiach, o dziwne drewniane postaci poustawiane w kątach sali. Spotkaliśmy się tu, dzieci i rodzice, na malowanie wspomnień z wędrówek z Kołem Turystyki Rodzinnej „Familiada”. Czekaliśmy już tylko na pana Stanisława Szarka, który zjawił się punktualnie o 17-tej. Aczkolwiek większość dorosłych mieszkańców Nowego Sącza zna choćby ze słyszenia lub z widzenia sądeckiego plastyka to formalnościom stało się zadość i dzieci dowiedziały się jaka to znana postać będzie z nimi dzisiaj współpracować.
Po krótkim wstępie na hasło naszego Gościa rozpoczęła się twórcza zabawa. Rozważaniom co namalować przez krótką chwilę nie było końca. Tak trudny wybór bo tyleż przygód.
Jednak dzieci szybko wydobyły ze swej pamięci najważniejsze dla nich wydarzenie i ochoczo wzięły się do przelania na zwykłą kartkę papieru swoich wspomnień z wędrówek. W pracę włączyli się z zapałem również rodzice. Wielką frajdę sprawiło dorosłym zagłębienie się w świat dziecięcej wyobraźni! Słychać było nieprzerwanie śmiechy i rozmowy ale ręce wszystkich pracowicie zapełniały papier jakże barwnymi, wesołymi pejzażami.
W międzyczasie zerknęłam kilka razy w górę na poważne twarze z portretów. I tym razem to ja byłam zaskoczona. Mile. Wydawało mi się bowiem, że zdumienie i powaga z ich oblicza ustąpiły a na ich miejsce zjawił się uśmiech. I czyżby rzeczywiście jedna twarz z portretu mrugnęła okiem figlarnie…?
Pan Stanisław Szarek traktował poważnie naszą pracę kredkami, nie skąpił pochwały ani cennych wskazówek. Widać, że sprawiło mu to spotkanie dużo przyjemności widząc tak pełne przejęcia zaangażowanie dzieci i rodziców we wspólną pracę, gdyż zaproponował nam kolejne „malowane” spotkanie.
Liczymy na to!

Martyna Gródek